Jabłko
Antonówka
Kwaśne, stare drzewa spod Sandomierza. Sok, który pachnie skórką, nie cukrem.
Karta zbioru →Tłocznia rzemieślnicza — rocznik 2026
Tłoczymy na zimno owoce z sadów w promieniu czterdziestu kilometrów — bez pasteryzacji, bez dodatku cukru i bez filtrowania do przezroczystości. Mętny, gęsty, prawdziwy.
Kwaśne, stare drzewa spod Sandomierza. Sok, który pachnie skórką, nie cukrem.
Karta zbioru →Miękka słodycz i gęsty miąższ — tłoczona w dniu zbioru, zanim zdąży zmięknąć.
Karta zbioru →Ciemna, cierpka, z pestką w zapachu. Rozcieńczasz ją wodą — albo nie.
Karta zbioru →Najbardziej stężona butelka w składzie. Jedna szklanka to cały krzak.
Karta zbioru →Ziemia i ogień. Tłoczony z surowego buraka, doprawiony świeżym imbirem.
Karta zbioru →Zimowa edycja. Pigwa z przydomowych krzewów, miód z pasieki za sadem.
Karta zbioru →Rozdział I
Owoce zrywamy między szóstą a dziewiątą rano, kiedy są najchłodniejsze. Do południa są już w tłoczni — nie w chłodni, nie w transporcie, nie w skupie. Sad, z którego pochodzą, jest podpisany na każdej butelce.
Rozdział II
Tłoczymy na zimno prasą hydrauliczną — powoli, warstwami, przez płótno. Bez podgrzewania, które zabija smak, i bez wirówek, które napowietrzają sok. Z jednej warstwy owoców schodzi mniej soku. Ale ten, który schodzi, jest gęsty.
Rozdział III
Nie piszemy „najlepiej spożyć przed". Piszemy, kiedy owoce zostały zerwane — bo to zbiór nadaje sokowi charakter, nie linia rozlewnicza. Od prasy do Twoich drzwi mija mniej niż dwadzieścia cztery godziny.
odmian w sezonie
dodanego cukru
od zbioru do butelki
maks. odległość sadu
„Nie robimy soku, żeby był trwały. Robimy go, żeby był prawdziwy."